parallax background

Krótka lekcja o tym, dlaczego warto mieć zawsze kopię zapasową

Wirtualna Recepcja – przykład naszego klienta: salon fryzjerski
7 czerwca 2018
mikrofon-wywiad-pytania
Wywiad z Elą – uczestniczką pierwszej edycji kursu BrandAssist Wirtualna Asystentka
19 czerwca 2018

Letni wieczór, ostatnie poprawki w projekcie i chwila nieuwagi. Zalanie laptopa zdarza się najlepszym, np mnie 😉 Zobacz co zrobić, aby nie kosztowało Cię to garści siwych włosów i masy nerwów.


Stało się. Szklanka się przewróciła, a napój popłynął na nieodzowne narzędzie pracy – laptop. Oczywiście wpierw jest akcja ratunkowa zalanego laptopa – szybkie wyłączenie zasilania i wyjęcie baterii (aby nie spalić elektroniki, w tym dysku!). Trzymanie sprzętu do góry nogami może pomóc, aby płyn nie spłynął głębiej. Bardziej zaawansowani i odważni (ze sprzętem, którego gwarancja nie obejmuje kąpieli) mogą pokusić się o rozkręcenie maszyny na części – zobaczą wówczas rozmiar szkód i będą mogli podsuszyć elementy. Potem pozostaje czekanie, aż temperatura zrobi swoje i “samo wyschnie” lub na wizytę w serwisie. Teraz czas na rachunek sumienia kiedy był ostatni backup i pytanie “Jak ja teraz będę pracowała?!?”

Rezultaty mogą być dwa

Jeśli jest się szczęściarzem urodzonym w czepku, ma się laptop spokrewniony z łodzią podwodną, płynu (najlepiej wody) wylało się stosunkowo niewiele i dodatkowo akcję ratowniczą podjęto niezwłocznie to… całkiem możliwe, że po wyschnięciu (dałam mu dobę) i złożeniu komputer zadziała(!). Tylko klawiatura przez pierwszy tydzień chodziła lekko topornie. Tak, to mój przypadek – miałam więcej szczęścia, niż przewidują normy.

Bardziej prawdopodobne jednak, że sprzęt będzie musiał iść do serwisu, albo zostać wymieniony na nowy. Oczywiście wówczas poniesiemy koszty naprawy lub nowego sprzętu, jednak największą stratą będzie czas. To wszystko trwa, a praca, projekty i Klienci nie mogą czekać.

Co więc zrobić, gdy nasz laptop nie działa?

W poprzednim artykule o Sprzęcie WA Karolina pisała o tablecie multimedialnym. I jestem zdania, że zakup mocnego tabletu był najlepszą inwestycją w zdalność mojej pracy. Mogłam nadal wykonywać moje podstawowe obowiązki i byłam w kontakcie z Klientami. Efektywność pracy oczywiście jest inna niż na laptopie, ale mówimy o sytuacji kryzysowej i przetrwaniu kilku dni nim stanie się cud, serwis odeśle naprawiony sprzęt albo kurier przywiezie nowy.

Chmurna przyszłość tych, co nie mają kopii zapasowych…

Nie jestem specjalną fanką kopii systemu operacyjnego – moim zdaniem są zbyteczne. Nowy system uważam za okazję do “świeżego startu” i instalacji tylko tego, co aktualnie jest mi potrzebne. Jednak pliki to zupełnie inna kwestia. Robienie kopii zapasowych powinno być naszym regularnym rytuałem. Warto mieć dysk zewnętrzny na kopie zapasowe. Można też pokusić się o dysk sieciowy – m.in. Synology produkuje urządzenia pozwalające na posiadanie własnej, bezpiecznej chmurki, do której dostęp będziemy mieli przez wifi lub po kablu sieciowym. No i najbardziej zdalna (i do pewnego poziomu darmowa) opcja miejsca dla naszych plików – dyski w chmurze np:

  • Google Drive,
  • Microsoft OneDrive,
  • DropBox,
  • Amazon Drive,
  • iCloud,
  • MEGA.

Niezależnie od wybranego systemu, zawsze warto mieć porządek w plikach i sensowny system nazywania i katalogowania danych. Foldery typu “Pupit jesień” “pobrane1”, “pobrane2” etc. to oczywiście zły pomysł. Odnalezienie potrzebnych plików potrwa dużo dłużej, niż by mogło.

Internetowe narzędzia ułatwiają nam życie

Wirtualne Asystentki często pracują z plikami na Dysku Google, więc wiele projektów dla Klientów i tak jest bezpiecznych w chmurze. Projekty mamy rozpisane w aplikacjach takich jak Trello, Asana czy Nosbe. Komunikujemy się na Slacku, czasem przez Messengera no i oczywiście mailowo. To wszystko gdzieś na serwerach tych aplikacji jest bezpieczne, prawda? Warto pamiętać o bezpieczeństwie naszych kont. O tym, jak złym pomysłem jest posiadanie takiego samego hasła wszędzie chyba nie muszę nikogo przekonywać? Zapisywanie haseł na karteczkach też nie brzmi jak rozsądny pomysł. Z kolei zapanowanie nad dziesiątkami trudnych i bezpiecznych haseł jest… no właśnie trudne. Z pomocą przychodzą jednak menagery haseł takie jak np. LastPass.

Podsumowując, skutki zalania (a także zepsucia czy kradzieży) komputera można zminimalizować . Oczywiście być może poniesiemy koszty finansowe, ale dużo dotkliwsze są koszty czasowe odtworzenia naszych danych i naszego “miejsca pracy”. Dlatego pamiętajmy o kopiach zapasowych danych i zabezpieczeniu naszych kont w odpowiedzialny sposób.

 

Maja Wróblewska – Lenartowicz

Asystentka Wirtualna BrandAssist