parallax background

Jak skompromitować się na Facebooku? 3 przykłady zachowań, których powinniśmy unikać

Konkursy na Facebooku – co nam dają, a kiedy warto ich unikać?
17 listopada 2016
5 rzeczy o których musisz pamiętać mając stronę firmową
27 grudnia 2016

Wiele firm decyduje się na prowadzenie swoich profili w mediach społecznościowych. To świetny sposób, żeby poszerzyć świadomość o marce oraz zyskać nowych klientów. Wydaje się, że Facebook czy inne portale to miejsca, gdzie komunikacja prowadzona jest raczej ,,na luzie”, język nie jest formalny, a zamieszczane treści nie muszą ściśle dotyczyć firmowych działań. W związku z tym często wrzucamy przypadkowe, nieprzemyślane rzeczy, które w danym momencie wydają nam się interesujące czy zabawne. Niestety może się zdarzyć, że takim zachowaniem urazimy któregoś z użytkowników lub też zachęcimy ich do negatywnych komentarzy pod naszym postem, a wtedy już nietrudno o popularny ,,kryzys w social media”. Czego więc nie robić?


Przykład 1. Publikowanie zdjęć znalezionych w Internecie bez zgody ich autora


Zawsze trzeba pamiętać o prawach autorskich. Nie możemy po prostu znaleźć ładnego zdjęcia, które idealnie pasuje do wizerunku naszej marki i go opublikować. Jeśli już, to należy podać źródło oraz autora danej fotografii. Jeśli ktoś zauważy, że bezprawnie wykorzystujemy jego prace to może wyniknąć z tego sporych rozmiarów afera, której z pewnością wolelibyśmy uniknąć.

Podobna sytuacja spotkała Ewę Chodakowską, która na swoim fanpage’u opublikowała piękne zdjęcie, niestety nienależące do niej. Trenerka również nie wspomniała nic o autorce, którą, jak się okazało, była blogerka kulinarna. Po zwróceniu uwagi trenerka zareagowała dość agresywnie: zarzuciła blogerce, że na pewno nie jest autorką tych zdjęć, co więcej, ukradła je z zagranicznych stron. Po wymianie zdań trenerka zrozumiała jednak własny błąd i przeprosiła. Nie zmienia to faktu, że lepiej jednak nie dopuścić do takiej sytuacji.

Źródło: http://natemat.pl/97155,ewa-chodakowska-po-raz-kolejny-pod-ostrzalem-ukradla-zdjecie-a-fanka-po-metamorfozie-okazala-sie-byc-gwiazda-porno

Przykład 2. Kasowanie nieprzychylnych opinii i komentarzy


Skasowanie negatywnego komentarza wydaje się być prostym i szybkim rozwiązaniem problemu. Jak mówi przysłowie ,,Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Jednak w Internecie sprawa nie jest tak oczywista. Wiele osób mogło zobaczyć już ten komentarz, co więcej, po odkryciu, że został on usunięty użytkownicy mogą próbować go rozpowszechniać na większą skalę. Takie zjawisko określono mianem efektu Streisand. Wiąże się to ze sprawą aktorki Barbary Streisand, która w 2003 roku oskarżyła jednego z fotografów o naruszenie prywatności. Rozgłos, jaki przez to towarzyszył sprawie spowodował, że fotografia ta dotarła do tysięcy osób.

Rodzimym przykładem obrazującym taką sytuację może być film z Kamilem Durczokiem, w którym to znany dziennikarz używa wulgarnych słów skarżąc się na bałagan na stole. Stacja TVN powołała się na prawa autorskie i próbowała zabronić rozpowszechniania tego nagrania, jednak okazało się to bezskuteczne. Przekaz dotarł do ogromnej ilości użytkowników, a pewne określenia w nim użyte do dziś są przez nich zapamiętane. I choć przykład ten nie dotyczy ściśle Facebooka, to jednak zasada jest ta sama – nie kasujemy, a próbujemy się jakoś ustosunkować do negatywnych opinii.


Przykład 3. Wdawanie się w kłótnie z użytkownikami



To jedna z najgorszych rzeczy, do jakich można dopuścić. Wielu osobom mogą się nie podobać nasze działania lub też mogą nie zgadzać się z publikowanymi przez nas treściami. Nigdy jednak nie wolno nam dać się sprowokować i wdać się w kłótnię. Warto pamiętać, że mimo wszystko napisał to jeden z naszych potencjalnych klientów, dlatego należy zwracać się do niego z szacunkiem i postarać się załagodzić sytuację. Nigdy nie starajmy się udowodnić, że osoba ta nie ma racji. Każdy ma prawo do wyrażenia własnej opinii i bezwzględnie powinniśmy to uszanować. Dlatego też zanim cokolwiek odpiszemy – trzy głębokie wdechy. Dobrze najpierw się uspokoić, przemyśleć swoją odpowiedź i dopiero wtedy coś napisać. Jeśli jesteśmy zbyt nerwowi lub łatwo dajemy się ponieść emocjom, warto przygotować sobie kilka tekstów, które mogą się przydać w kryzysowej sytuacji.

Przykładem takiej sytuacji jest znany kryzys marki Applebee’s, która zwolniła jedną ze swoich kelnerek po tym, jak ta opublikowała na Facebooku zdjęcie rachunku jednego z gości. Firma deklarowała, że jest to naruszenie prywatności ich klientów, dlatego też muszą wyciągnąć konsekwencje z tej sytuacji. Wiele osób potępiło tę decyzję, oferując kelnerce wsparcie najlepszych prawników, którzy mogliby reprezentować ją w sądzie. Jednak to, co najgorsze w tej sprawie, dopiero miało się wydarzyć: okazało się, że dwa tygodnie przed całą sprawą firma Applebee’s opublikowała zdjęcie notatki z pochwałami od klienta, na którym wyraźnie widać jego imię i nazwisko. Rozpętała się burza, posypały się setki negatywnych komentarzy, a firma dyskutowała z fanami w środku nocy, co zdecydowanie odbiło się na ich wizerunku i zraziło wielu użytkowników.

Źródło: https://rlstollar.wordpress.com/2013/02/02/applebees-overnight-social-media-meltdown-a-photo-essay/
 

Daria Stemplewska

Asystentka Wirtualna BrandAssist