parallax background

Kiedy bez wyrzutów sumienia odmówić klientowi współpracy?

praca przy komputerze i blogowanie
Chcesz ułatwić sobie blogowanie? 6 darmowych wtyczek do WordPress, które Ci w tym pomogą.
27 lutego 2017
Odpowiedz sobie na tych 10 pytań zanim założysz sklep Internetowy
14 marca 2017

Jako Asystent Wirtualny, bloger czy przedsiębiorca, prędzej czy później spotkasz na swojej drodze potencjalnego klienta, który... nie powinien zostać Twoim klientem. Nie ważne jak bardzo Cię lubi, jak bardzo wierzy w Twoje umiejętności i jak bardzo chciałby z Tobą współpracować – po prostu nie powinien nim zostać. Jak rozpoznać, że lepiej takiej osobie powiedzieć „nie”?



Pomyślisz pewnie, że to szalone i że wcale Cię nie stać na to, żeby odmawiać ludziom, którzy chcą Ci płacić. Przecież sytuacja na rynku jest trudna, praca zdalna to ciężki orzech do zgryzienia, konkurencja nie śpi i tak bardzo potrzebujesz zleceń i klientów, że nie możesz odmawiać nikomu.

Uwierz mi, możesz. Nawet jeśli dopiero zaczynasz, kluczowe jest nauczenie się jak odróżniać kontrahenta, z którym współpraca będzie korzystna zarówno dla niego jak i dla Ciebie, od tego, któremu lepiej odmówić. W jakich sytuacjach możesz mówić „nie” bez wyrzutów sumienia?

1. Klient chce czegoś, czego nie potrafisz/nie masz w ofercie/jest niemożliwe.


Jesteś grafikiem komputerowym, pracujesz zdalnie, tylko w Illustratorze i Photoshopie, nawet nie robisz odręcznych szkiców, ale pewnego dnia przychodzi do Ciebie osoba, która chce zlecić Ci wykonanie muralu na ścianie wielkiego budynku.

Jesteś kosmetyczką, która w swojej ofercie posiada 10 ekologicznych i antyalergicznych zabiegów na twarz, ale pewnego dnia przychodzi do Ciebie klientka, której marzeniem jest fantazyjny manicure hybrydowy.

Jesteś dietetykiem i pewnego dnia przychodzi do Ciebie człowiek, który życzy sobie planu odchudzania, dzięki któremu zrzuci 60 kilogramów w 4 tygodnie bez ćwiczeń i z dietą zakładająca picie czterech litrów Coli dziennie, zagryzanych tabliczką czekolady z orzechami.

Prawdopodobnie od razu rozpoznasz osobę, która chciałaby więcej niż to możliwe. Jeśli interesuje ją coś, czego nie jesteś w stanie zrobić lub nie wiesz czy jesteś w stanie zrobić, nie robisz tego zazwyczaj, nie masz wprawy lub nikt na świecie tego nie dokonał – nie bój się odmówić. To żaden wstyd, że w wachlarz Twoich usług nie wchodzi... wszystko (lub czynienie cudów).


2. Klient nie jest na Ciebie „gotowy”.



Wyobraź sobie, że jesteś doradcą kariery, który pomaga ludziom odkryć ich powołanie i znaleźć zatrudnienie w interesującej ich branży. Zgłasza się do Ciebie kobieta, która od niedawna studiuje zaocznie filologię klasyczną, w poniedziałkowe poranki chodzi na zajęcia z kroju i szycia, wieczorami w systemie e-learningowym kończy kurs małej księgowości i wspomina o tym, że chciałaby pracować w handlu, ale dopiero urodziła dziecko i przed nią jeszcze rok urlopu macierzyńskiego, więc tak naprawdę sama nie wie, w jakim iść kierunku. Zamiast „naciągać” klientkę na konsultację, która w tak chaotycznej sytuacji prawdopodobnie i tak nic pożytecznego jej nie przyniesie, warto zaproponować, żeby zgłosiła się do Ciebie wtedy, kiedy będzie przekonana o chęci powrotu do pracy po urlopie, gdy po zakończeniu kursów będzie już na pewno wiedziała, czy księgowość lub krawiectwo to faktycznie „jej rzecz” i czy rzeczywiście chce i może kontynuować studia.

Inny przykład? Do ghostwritera przygotowującego publiczne przemowy zgłasza się przedsiębiorca, który w ramach promowania swojej firmy planuje serię wykładów motywacyjnych dla potencjalnych klientów. Szkopuł w tym, że człowiek ten nie ma żadnego doświadczenia w przemawianiu przed jakąkolwiek publicznością, nawet rozmowa telefoniczna powoduje u niego stres. Nawet najlepiej napisana przemowa nie będzie gwarancją udanego wystąpienia w obliczu nerwów, jakei powoduje u przemawiającego wykonanie telefonu czy zakupy w aptece.

Mądrze byłoby w takiej sytuacji uświadomić klienta o tym, że chętnie podejmiesz z nim współpracę, ale będzie to miało sens dopiero wtedy, gdy pokona swoją nieśmiałość, popracuje nad dykcją, pójdzie na odpowiedni kurs, poćwiczy przemowy w mniej oficjalnych okolicznościach, itp.

Odmawianie osobie, która nie jest na Ciebie „gotowa” nie musi być niemiłe czy opryskliwe. Jeśli nakierujesz klienta na dobry trop w kwestii przygotowania i ścieżki, którą musi przejść, aby nabrać tej „gotowości”, bardzo prawdopodobne, że wróci do Ciebie za jakiś czas, z odpowiednim gruntem do podjęcia tej współpracy i wtedy obydwie strony będą mogły skorzystać z niej na 100%.


3. Klient nie szanuje/nie akceptuje Twoich zasad/reguł/procesu Twórczego/sposobu wykonywania pracy.



Już po wymianie kilku maili lub jednej rozmowie telefonicznej łatwo rozpoznać czy klient jest pozytywnie nastawiony do tego jak i na jakich zasadach pracujemy (częsty przykład - że jest to praca zdalna). Jeśli od razu wyczuwasz, że osoba, która chciałaby podjąć z Tobą współpracę, jest „czepialska”, roszczeniowa, zdesperowana czy neurotyczna – szanse, że cała współpraca z nią będzie przebiegała w sposób niespokojny i nerwowy, są bardzo wysokie.

Spójrz na ten przykład: fotograf ślubny, który robi naturalne, spontaniczne, niepozowane zdjęcia w stylu reportażowym, zawsze sam dokonuje selekcji materiału, który finalnie trafia do klienta. Ma 15 lat doświadczenia w tego typu fotografii i nigdy nie dostał żadnej reklamacji – klienci zawsze ufają jego wyborom, bo są po prostu trafne. Wszyscy, oprócz jednej pary, która już na pierwszym spotkaniu nachalnie dopytuje o możliwość wglądu do całości surowego materiału oraz samodzielne odrzucenie zdjęć, które im się nie spodobają. Chcą być również obecni podczas procesu obróbki zdjęć. Proszą, aby w dniu ślubu ubrał różowy garnitur i białe buty do stepowania (aby wpasować się w wystrój sali), choć zazwyczaj - ze względu na dyskrecję i wygodę - wybiera skromną czarną koszulę i wygodne obuwie z cichą podeszwą.

Lektor języka angielskiego, który pracuje z uczniem na autorskich materiałach i dostosowuje program do indywidualnych potrzeb słuchacza spotyka klienta, który nalega na korzystanie z podręcznika, który kupił 10 lat temu na wyprzedaży w mało znanym wydawnictwie, „bo szkoda, żeby się kurzył na półce”. Mimo dowodów efektywności metody lektora (setki zadowolonych klientów, zdających egzaminy i nabywających umiejętność biegłego posługiwania się językiem obcym), klient nalega na zastosowanie własnego, niczym niepodpartego systemu nauczania, zarzucając lektorowi brak elastyczności.

Wyzwania są super, ale zastanów się, czy faktycznie potrzebujesz w swoim życiu zawodowym takiej negatywnej energii i czy to jest warte Twoich nerwów. Skutki współpracy z toksycznymi klientami często oddziałują na ogół naszej pracy. Czyli także na pracę z innymi klientami.


4. Klienta na Ciebie nie stać.



Prawdopodobnie nie masz najwyższych cen na rynku, ale zdarzają się klienci, dla których to wciąż za drogo.

Zdradzę Ci sekret...

To bardzo normalne i naturalne w każdym biznesie, że nie każdy będzie mógł sobie pozwolić na współpracę z Tobą. Tak samo jak nie każdy może pozwolić sobie na zakup samochodu prosto z salonu, weekendowy wypad do Dubaju czy dietetyczny chleb z ziarnami chia za 10zł za bochenek zamiast zwykłego pszennego z hipermarketu.

To jeszcze bardziej normalne i naturalne, a wręcz pewne, że znajdzie się ktoś, kto zrobi to taniej. Zaakceptuj to i nie zaniżaj ceny tylko po to, żeby zatrzymać klienta albo tylko dlatego, że on narzeka, że cena jest wygórowana. Klient, który szanuję Twoją pracę, znajdzie środki na to, by Cię zatrudnić.


5. Klient jest wspaniały, zaangażowany, uwielbia i szanuje Twoją pracę, wierzy w Ciebie, ufa Ci i jest w pełni gotowy, ale... Twoja intuicja podpowiada Ci, że Wasza współpraca po prostu nie będzie udana.



Żadne analizy, żaden biznesplan, żadne kalkulacje, tysiące szkoleń i coaching biznesowy nie zatroszczą się o Twoją działalność tak jak Ty. Jeśli z jakiegoś powodu po prostu czujesz, gdzieś w sercu, głowie lub żołądku, że ta współpraca nikomu nie przyniesie pożytku – nie bój się odmówić i poczekać na innego klienta. Zaufaj intuicji, która prawdopodobnie próbuje uchronić Cię przed wielką porażką.

Prawdopodobnie na horyzoncie czai się dużo lepsze zlecenie.
 

Monika Dawidowicz

Asystentka Wirtualna BrandAssist